poniedziałek, 15 lutego 2016

Hearts aren't red

Walentynki już za nami, a ja mam dla was sesje w "sercowym klimacie"

Większość blogerek przedstawiała swoje stylizacje na randkę z bliskim, chłopakiem, czy chociażby specjalnie na ten dzień. Były to głównie pastelowe, czerwone, różowe sukienki. Ja postanowiłam odejść od tego z dwóch powodów - nie mam dla kogo się tak wystroić i po drugie, nie mam wpasowującej się do takiej sesji, eleganckiej sukienki. 
Przedstawiam wam moją wizje tegorocznych Walentynek - czarna singielka i czerwone serca. 
Pozwoliłam sobie na mocniejszy makijaż i lekko mroczniejszy outfit, łamiąc zasady słodkiego dnia zakochanych. Pozowałam z rożnymi rekwizytami. Pogoda mi dopisała i było naprawdę pięknie na dworze !

Rezultaty sesji ocenicie sami:







Czego nie wiecie o dniu zakochanych ?
  •  Święty Walenty zginął 14 lutego - Patron zakochanych nie skończył swojego żywota szczęśliwie, został skazany na śmierć przez Klaudiusza II. Walenty pomagał żołnierzom wziąć ślub z ukochanymi, co cesarz rzymski uważał za przestępstwo – przecież żołnierze, którzy mają żony nie walczą dobrze.

  • Wiedzieliście, że co roku wysyłanych jest ok. miliarda walentynek. Najwięcej dostają... nauczyciele. Może to sposób na lepsze oceny ;)

  • Każdego roku słynna Julia dostaje ponad 1 tysiąc walentynek. Kartki wysyłane są oczywiście do Werony, gdzie rozgrywa się akcja dramatu Shakspeara, „Romeo i Julia”.
  •  Buziaki w Walentynki są obowiązkowe, ale całowanie przez ponad 46 godzin? Pobicie rekordu wymagało od zakochanych sporo wysiłku – nie mogli usiąść, jeść i spać w czasie trwania pocałunku. Wyzwanie rozpoczęli 14 lutego 2011 roku i całowali się przez następnych 46 godzin i 24 minut.
  • Czekoladki w pudełku w kształcie serca to synonim walentynek. Pewien Brytyjczyk stwierdził, że stworzy takie którego jego ukochana na pewno nie zapomni. Największe pudełko z czekoladkami powstało w 2008 roku, ważyło 1,690 kilogramów i miało w środku ponad 220 tysięcy czekoladek. Spory zapas czekoladek na parę lat.
  • W Japonii to kobiety dają prezenty swoich mężczyznom. Panowie dopiero miesiąc później, z okazji Białego Dnia, odwzajemniają romantyczny gest. Tradycyjnie prezentem jest biała czekolada.   
  • Najdroższą walentynką była kartka z litego złota wysadzana diamentami i szmaragdami, którą Arystoteles Onasis ofiarował Marii Callas. Jej wartość oszacowano na kwotę 250 tysięcy dolarów.
  • Niewiele osób wie, że 14 lutego przypada jeszcze jedno święto. Jest to Dzień Chorych na Padaczkę.
  • W czasie minuty całowania spalamy aż 26 kalorii.
  • Najwięcej walentynkowych kartek wysyłają Amerykanie. Ślą je dosłownie do wszystkich osób obdarzanych sympatią, niezależnie od płci i wieku. Dostają je wszyscy członkowie rodziny, przyjaciele, koledzy i koleżanki, nauczyciele, szefowie, pracownicy. 
  • Święta Walentynkowe w USA są tak popularne, że do szkół wprowadzono specjalne walentynkowe lekcje. W sklepach oprócz walentynkowych gadżetów kupić można tematyczne poradniki i instrukcje walentynkowych gier i zabaw. 









Jak wy spędziliście walentynki ? Co myślicie o sesji ? 

Koszula|Lump|       Spodnie|PullandBear|      Creepers|Allegro|        Skarpetki |NewLook|       Okulary|Ray Ban|



Zapraszam do pozostałych postów:




sobota, 13 lutego 2016

Valentine DIY ♥

Przypadkiem, 13 lutego, dzień przed świętem zakochanych, urodziny obchodzi mój brat i moja przyjaciółka oraz główny fotograf. Z tej okazji zrobiłam dla niej prześliczny prezent w walentynkowym klimacie. Dodatkowo, mam dla was jeszcze inne, piękne DIY!

Pierwszym, walentynkowym DIY jest znicz, który początkowo miał być po prostu ładnym słoikiem na pastę wegetariańską. Tak mi się spodobał, że stwierdziłam, że będzie idealnie pasował do nowej toaletki Kariny i nie może zmarnować się jako przechowywacz jedzenia.


Do jego wykonania potrzebujemy:

  • białą farbę,
  • pędzel,
  • korektor w płynie,
  • kartkę papieru samoprzylepnego,
  • słoik,
  • serwetkę ze wzorkiem,
  • klej w płynie,
  • wstążkę,
  • brokat w spreju,
  • podgrzewacz,
  • gumowe rękawiczki,
  • kawałek gąbki.

Jeżeli czytacie mojego bloga na bieżąco, to wiecie, że nie lubię wychodzić z domu specjalnie żeby iść coś kupić. Bardzo lubię wykorzystywać wszystko, co mam w domu, pod ręką - tak było właśnie ze zniczem.

  1. Najpierw należy wyciąć z papieru samoprzylepnego wzór, który chcielibyście mieć na swoim zniczu. W moim przypadku było to serce - zgodnie z symbolem walentynek. 
  2. Następnie przyklejacie wzór w odpowiadającym wam miejscu i na razie nic z nim nie robicie. 
  3. Następnie chwytamy za pędzel i bierzemy się za malowanie. Nie miałam białej farby w tubce, która jest bardziej gęsta i kryjąca. Użyłam więc farby akwarelowej i nałożyłam jej chyba z 10 warstw. Efekt mnie nie zadowalał, więc przy użyciu gąbki (którą odcięłam z gąbki do naczyń) nałożyłam korektor, lekko wklepując go w powierzchnie słoika. Uzyskałam dzięki temu ciekawą fakturę i lepsze pokrycie.
  4. Po wyschnięciu znicza możemy dodatkowo spryskać go brokatem w sprayu, ażeby delikatnie błyszczał. Nie miałam w domu owego brokatu, więc użyłam lakieru do włosów z brokatem, który został mi po sylwestrze. 
  5. Po wyschnięciu tej warstwy, delikatnie podważamy przyklejony wzór i odklejamy go. Możecie delikatnie przemyć szmatką niepomalowaną powierzchnie, aby była czysta :)
  6. Drugim etapem jest dekoracja zakrętki. Należy wybrać serwetkę, której wzorek chcecie umieścić na zamknięciu i rozdzielić ją na dwie warstwy. 
  7. Nakrętkę smarujemy klejem i nakładamy serwetkę bez białej warstwy. 
  8. Następnie, delikatnie, pędzelkiem malujemy nakrętkę klejem, aby serwetka dobrze przykleiła się do niej.
  9. Po wyschnięciu wzoru, możemy przemalować go bezbarwnym lakierem.
  10. Dookoła zakrętki, na brzegach przyklejamy tasiemkę oraz wcześniej zrobioną kokardkę. 
  11. Czekamy, aż całość wyschnie, wkładamy świeczkę i gotowe !

Co myślicie o tym DIY ? Nadaje się na prezent walentynkowy ?






Drugim DIY są filcowe serduszka. Pomysł na nie wpadł mi tak po prostu do głowy. Wyobraziłam sobie piękne, pluszowe serduszka z napisem: "Dla mojej walentynki" i przystąpiłam do planowana.

Do ich wykonania potrzebujemy:

  • czerwony i biały filc,
  • czerwoną i białą mulinę,
  • igłę z większym oczkiem,
  • watę lub wypełniacz do poduszek,
  • wstążkę, ozdobne guziki, inne dekoracje.


  1. Zanim przystąpimy do szycia, należy wybrać sobie wzór serca, wydrukować go i odrysować na filcu. Oczywiście, można także wzór narysować. 
  2. Wycinamy z czerwonego filcu dwa równe serca oraz z białego, jedno. 
  3. Mniejsze, białe serce przykładamy do czerwonego i naszywamy, z lekkimi odstępami (patrz zdjęcie) czerwoną muliną. Oczywiście, możliwości jest wiele ! Możecie naszyć guziki, kokardki i inne ozdoby. Wszystko zależy od waszej wyobraźni i preferencji. 
  4. Czerwone połówki przykładamy do siebie i robimy małą dziurkę na górze serca (miejsce na sznureczek). Oczywiście, ten punkt możecie pominąć i zrobić serducho bez możliwości zawieszenia. 
  5. Przez zrobioną dziurkę przewlekamy wstążkę, sznurek lub co tam chcecie i zawiązujemy. 
  6. Następnie, dwie części zszywamy z małymi odstępami (patrz zdjęcie) białą muliną.
  7. Pod koniec szycia zostawiamy szparkę, tak aby zmieściły się w niej trzy nasze palce. 
  8. Napychamy serce dokładnie watą lub wypełniaczem do poduszek. Ja miałam przy sobie watę, więc nie fatygowałam się po coś lepszego.
  9. Po wypełnieniu kształtu, przystępujemy do zaszycia dziury. 
  10. Udało się ! Serce jest gotowe :)





Co myślicie o moich pomysłach na te święto ?


Zapraszam do pozostałych postów:

wtorek, 9 lutego 2016

Pole dancing - postępy !

Obiecałam wam, iż będę na bieżąco pokazywać moje postępy w tańcu. Przyszedł czas na drugi post o mojej największej pasji - tańcu na rurze. Jeżeli jesteście ciekawi, jak wyglądał poprzedni post i chcecie dowiedzieć się czym jest i na czym polega pole dancing, odsyłam was do postu: Wcale nie taka erotyczna.
Powracając do dzisiejszego postu - w ferie miałam dużo wolnego czasu i wykorzystałam go na porządne treningi. Dużo zmieniło się od czasu pierwszego filmiku i naprawdę zauważyłam u siebie postępy. Nie jest to oczywiście idealne, ale każdy mały sukces jest dla mnie niczym największa wygrana. 
Zauważyłam przede wszystkim, duże wzmocnienie i uwidocznienie mięśni. Unoszenie się przychodzi mi łatwiej, a zakwasy przestały dokuczać. Siniaków, jak na razie też już nie zauważam. Najgorsze są odciski na dłoniach i ich suchość. Z każdą, trudniejszą figurą mam pewien lęk, którego czasami ciężko mi się pozbyć. Przed oczami mam wizje ciężkiej kontuzji, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co może się stać. Mogę puścić rurę i spaść .... 
To już dwa miesiące z rurką, a przede mną jeszcze wiele pacy i wysiłku. Sukcesy dają mi motywacje i chęć do ćwiczeń. Możecie zobaczyć dwa kolejne filmiki, ze mną w roli głównej. Podsyłam wam też jeszcze kilka zdjęć: 

           

            







Co myślicie o tańcu na rurze ? Jak oceniacie moje postępy ? 



Zapraszam na pozostałe posty:

sobota, 6 lutego 2016

Limiting school + new case


Hej wszystkim !

Nareszcie minął pierwszy tydzień, odkąd moje ferie zimowe dobiegły końca. Starałam się dodawać posty, lecz było to o wiele trudniejsze, ze względu na bardzo małą ilość czasu. W wolnej chwili wybrałam się na sesję zdjęciową ! Porobiłam kilka naprawdę fajnych, walentynkowych DIY, które w najbliższym czasie będziecie mieli okazję zobaczyć. Dzisiejsza notka będzie typowo lifestyl'owa, nietematyczna. W związku z tym, iż zaczęłam chodzić do szkoły, musiałam udać się do kosmetyczki, w celu zmienienia koloru i długości paznokci. Gimnazjum naprawdę bardzo czepia się małych szczegółów. Kosmetyczka odrobinę spiłowała płytkę i nałożyła mi hybrydę w kolorze bardzo jasnego różu, lekko wpadającego w beż - w każdym razie, w miarę naturalny kolor.




Pisałam już kiedyś, że aktywnie uczestniczę w życiu telewizji szkolnej mojego gimnazjum. Ostatnio tworzyliśmy wspólnie dwa konkursowe filmiki, z których pierwszy już znalazł się w internecie. Pokrótce -  o co w nim chodzi ? Film ma przedstawiać nowoczesną klasę, nowoczesnego nauczyciela i nowoczesne formy nauki. Scenariusz do filmiku stworzyłam ja. 

Z początku, uczennica znajduję się w zwykłej, przestarzałej klasie. Po chwili usypia i wyobraża sobie, jak wyglądałaby klasa idealna. Jest w niej nowoczesny sprzęt, tablice interaktywne itp. Punktem kulminacyjnym jest prezentacja, dzięki której, za pomocą specjalnych okularów przenosimy się w świat jaskiniowców. Dodatkowo, dzięki  nowoczesnej technologi, jeden z jaskiniowców przedostaje się do "realnego" świata ! Na szczęście, uczennicy szybko udaje się wyłączyć tablice i niebezpieczeństwo znika. Idealna lekcja się kończy. Przy wyjściu, jednemu z uczniów wypada telefon i uderzając o podłogę, rozwala się. Główna bohaterka (czyli ja - haha) wybudza się z wyobrażeń i znów znajduje się w starej, nudnej klasie. Instynktownie wyciąga telefon, by sprawdzić godzinę, Niestety, zostaje przyłapana i musi go natychmiast schować - to nie jest już jej idealna, skomputeryzowana klasa.

Na film mięliśmy maksymalnie dwie minuty i przyznam, że w dłuższej wersji bardziej mi się podobał. Dlatego też, na oficjalny kanał GIMTV23 - naszego gimnazjum, wrzucimy wersje 3-4 minutową, którą zmontuje jeszcze w ten weekend.
Mam do was wielką prośbę ! Dawajcie łapki w górę pod filmem, gdyż szkoła walczy o główną nagrodę - pieniążki i nowoczesny sprzęt do klas. Dużo się przy tym wszyscy napracowali ! Docencie moją i ich prace i ŁAPKI W GÓRĘ ! To tylko 2 minuty do obejrzenia :)

                        

Zapraszam was też na oficjalny kanał GIMTV23 - SUBSKRYBUJCIE ! :)
Obiecuje, że dodam kiedyś post i opowiem wam więcej na ten temat !

W środę doszedł mi także zamówiony case na telefon. Nigdy nie miałam ładnej obudowy, bo po pierwsze - w Bydgoszczy żaden mi się nie podobał, a po drugie - czasami ich ceny osiągały nawet 40 zł za sztukę ! Ważne jest jeszcze to, że większość takich gumowych cas'ów była naprawdę wielka i zrobiona z grubej gumy. Osobiście bardzo tego nie lubię i uważam, że jest to niepraktyczne. Przy przeglądaniu mojej, ostatnio ulubionej strony - Aliexpress, natrafiłam na świetną ofertę. Tak oto zamówiłam sobie case z przesłodkim miśkiem, za około 15 zł ! Na aukcji, do wyboru był jeszcze króliczek, również przesłodki, ale bałam się, że w przyszłości biała guma może szybko zżółknąć. Jeżeli jesteście ciekawe - link do case TUTAJ
Płatności dokonałam 25 stycznia, a wysłano go już 28 stycznia. Case dotarł do mnie 3 lutego, więc dostawa była naprawdę, naprawdę szybka ! Tydzień to bardzo szybko, jak na wysyłkę prosto z Chin ! 
Jeżeli chodzi o jakość, to także nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Obudowa pasuje idealnie i jest ładnie wykonana. Ja zamawiałam case na Samsung'a Galaxy S3, więc nie wiem jak leży na innych typach telefonów.









Normą u mnie jest - z założenia krótki post, przemienia się w długi ... 
Co sądzicie o case, filmiku i telewizji gimnazjalnej mojej szkoły oraz nowych paznokciach ? 

Koniecznie dajcie znać w komentarzu !


Zapraszam na pozostałe posty:

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.