sobota, 6 lutego 2016

Limiting school + new case


Hej wszystkim !

Nareszcie minął pierwszy tydzień, odkąd moje ferie zimowe dobiegły końca. Starałam się dodawać posty, lecz było to o wiele trudniejsze, ze względu na bardzo małą ilość czasu. W wolnej chwili wybrałam się na sesję zdjęciową ! Porobiłam kilka naprawdę fajnych, walentynkowych DIY, które w najbliższym czasie będziecie mieli okazję zobaczyć. Dzisiejsza notka będzie typowo lifestyl'owa, nietematyczna. W związku z tym, iż zaczęłam chodzić do szkoły, musiałam udać się do kosmetyczki, w celu zmienienia koloru i długości paznokci. Gimnazjum naprawdę bardzo czepia się małych szczegółów. Kosmetyczka odrobinę spiłowała płytkę i nałożyła mi hybrydę w kolorze bardzo jasnego różu, lekko wpadającego w beż - w każdym razie, w miarę naturalny kolor.




Pisałam już kiedyś, że aktywnie uczestniczę w życiu telewizji szkolnej mojego gimnazjum. Ostatnio tworzyliśmy wspólnie dwa konkursowe filmiki, z których pierwszy już znalazł się w internecie. Pokrótce -  o co w nim chodzi ? Film ma przedstawiać nowoczesną klasę, nowoczesnego nauczyciela i nowoczesne formy nauki. Scenariusz do filmiku stworzyłam ja. 

Z początku, uczennica znajduję się w zwykłej, przestarzałej klasie. Po chwili usypia i wyobraża sobie, jak wyglądałaby klasa idealna. Jest w niej nowoczesny sprzęt, tablice interaktywne itp. Punktem kulminacyjnym jest prezentacja, dzięki której, za pomocą specjalnych okularów przenosimy się w świat jaskiniowców. Dodatkowo, dzięki  nowoczesnej technologi, jeden z jaskiniowców przedostaje się do "realnego" świata ! Na szczęście, uczennicy szybko udaje się wyłączyć tablice i niebezpieczeństwo znika. Idealna lekcja się kończy. Przy wyjściu, jednemu z uczniów wypada telefon i uderzając o podłogę, rozwala się. Główna bohaterka (czyli ja - haha) wybudza się z wyobrażeń i znów znajduje się w starej, nudnej klasie. Instynktownie wyciąga telefon, by sprawdzić godzinę, Niestety, zostaje przyłapana i musi go natychmiast schować - to nie jest już jej idealna, skomputeryzowana klasa.

Na film mięliśmy maksymalnie dwie minuty i przyznam, że w dłuższej wersji bardziej mi się podobał. Dlatego też, na oficjalny kanał GIMTV23 - naszego gimnazjum, wrzucimy wersje 3-4 minutową, którą zmontuje jeszcze w ten weekend.
Mam do was wielką prośbę ! Dawajcie łapki w górę pod filmem, gdyż szkoła walczy o główną nagrodę - pieniążki i nowoczesny sprzęt do klas. Dużo się przy tym wszyscy napracowali ! Docencie moją i ich prace i ŁAPKI W GÓRĘ ! To tylko 2 minuty do obejrzenia :)

                        

Zapraszam was też na oficjalny kanał GIMTV23 - SUBSKRYBUJCIE ! :)
Obiecuje, że dodam kiedyś post i opowiem wam więcej na ten temat !

W środę doszedł mi także zamówiony case na telefon. Nigdy nie miałam ładnej obudowy, bo po pierwsze - w Bydgoszczy żaden mi się nie podobał, a po drugie - czasami ich ceny osiągały nawet 40 zł za sztukę ! Ważne jest jeszcze to, że większość takich gumowych cas'ów była naprawdę wielka i zrobiona z grubej gumy. Osobiście bardzo tego nie lubię i uważam, że jest to niepraktyczne. Przy przeglądaniu mojej, ostatnio ulubionej strony - Aliexpress, natrafiłam na świetną ofertę. Tak oto zamówiłam sobie case z przesłodkim miśkiem, za około 15 zł ! Na aukcji, do wyboru był jeszcze króliczek, również przesłodki, ale bałam się, że w przyszłości biała guma może szybko zżółknąć. Jeżeli jesteście ciekawe - link do case TUTAJ
Płatności dokonałam 25 stycznia, a wysłano go już 28 stycznia. Case dotarł do mnie 3 lutego, więc dostawa była naprawdę, naprawdę szybka ! Tydzień to bardzo szybko, jak na wysyłkę prosto z Chin ! 
Jeżeli chodzi o jakość, to także nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Obudowa pasuje idealnie i jest ładnie wykonana. Ja zamawiałam case na Samsung'a Galaxy S3, więc nie wiem jak leży na innych typach telefonów.









Normą u mnie jest - z założenia krótki post, przemienia się w długi ... 
Co sądzicie o case, filmiku i telewizji gimnazjalnej mojej szkoły oraz nowych paznokciach ? 

Koniecznie dajcie znać w komentarzu !


Zapraszam na pozostałe posty:

czwartek, 4 lutego 2016

Ulubieńcy miesiąca - STYCZEŃ


Nadszedł już luty, więc czas podsumować styczeń. Ulubieńców oceniać będę w następujących kategoriach :
  • Piosenka
  • Kosmetyk
  • Film
  • Danie/Owoc/Warzywo/Napój/Przyprawa
  • Strona internetowa
Piosenka

      

Wysłuchałam ją przez przypadek, klikając w proponowane piosenki przez YouTube. Z początku, nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, ale kiedy odsłuchałam ją na następny dzień, nastąpił przełom i się zakochałam. Selena jako wykonawczyni zawsze była mi obojętna, nigdy specjalnie nie uwielbiałam jej twórczości. Dzięki najnowszej piosence, zaczęłam słuchać także pozostałych jej utworów. Niektóre z nich są naprawdę piękne i nie wiem, czemu wcześniej tego nie zauważyłam. Wracając do samej piosenki -  "Hands To Myself" - zakochałam się bezpowrotnie i słucham jej codziennie, po kilka razy, już od ponad dwóch tygodni. Ujęła mnie nie tylko sama piosenka, ale także przepiękny teledysk. Selena pokazała nam, że z małej dziewczynki, w końcu stała się prawdziwą, seksowną kobietą. To lubię ! 


Kosmetyk
Kosmetykiem miesiąca jest odżywka i tusz do rzęs w szczoteczce firmy Eveline, który z początku nie przypadł mi za bardzo do gustu. Początkową opinię o nim możecie przeczytać TUTAJ. Zaprzestałam przyciemniania brwi cieniem, co wyglądało mniej naturalnie, niż tusz. Uwielbiam go ! Jest lekki, łatwo się go rozprowadza, dobrze przyciemnia i daje naturalny efekt. Polecam go "z czystym sumieniem". Do nabycia, np. w Rossmannie za około 15 zł. KLIK 



                                                              





Film

Ulubieńca miesiąca w kategorii: film - miałam okazje poznać, kiedy moje przyjaciółki odwiedziły mnie i zostały na noc. Zaczęło się od tego, iż chciałyśmy pooglądać film, w którym grał Leonardo DiCaprio. Dlaczego ? Zachwycałyśmy się jego niezwykłą urodą i ... oczywiście zdolnościami aktorskimi. Zupełnie przypadkiem wylosowałyśmy film "Przetrwać w Nowym Yorku" i obejrzałyśmy. Nie należy on do nowinek filmowych, gdyż data jego premiery przypadła na rok 1995 ( pięć lat przed moimi cudownymi narodzinami). Opowiada o chłopaku, nastolatku, trochę starszym ode mnie, który razem z kolegami dla zabawy bierze narkotyki. Podejrzewam, że także w ramach dopingu, gdyż grał on w koszykówkę - naprawdę dobrze. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy i nasz bohater - Leonardo DiCaprio ♥ wpada w nałóg narkotykowy. Olewa swoją pasje, matkę, szkołę i ... zostaje typowym ćpunem z ulicy. Jest brudny, śmierdzący i bez grosza przy d*pie. Na szczęście, znajduje się ktoś o dobrym sercu... Film niesie ze sobą wiele emocji, przedstawia więzi międzyludzkie i problemy nastolatków w obecnym świecie. Do tego, odtwórca głównej roli - Leonardo DiCaprio ♥ gra naprawdę świetnie ! Jeżeli macie ochotę trochę popłakać i jednocześnie pomyśleć, to naprawdę polecam :) 

        

Owoc

Tym razem, w kategorii: jedzenie - wypadło na owoc. Nieznany i niezbyt popularny w Polsce. Ja znalazłam go w Biedronce - ach ta Biedronka, co byśmy bez niej zrobili... Zaciekawiona, kupiłam kilka małych owoców, a raczej skorupek. Nie kosztują dużo, gdyż cena (przynajmniej w Biedrze) jest na wagę, a one są bardzo leciutkie. Dziwny "kasztan" w twardej skorupie zwie się liczi i aby się do niego dostać i móc rozkoszować się smakiem, trzeba się trochę namęczyć. Na początek, zdejmujemy skorupkę - nożem lub jak ja, zębami. Potem rozcinamy biały miąższ i wyjmujemy dość dużą pestkę. Smak jest słodkawy i według mnie - z lekka miętowy. Bardzo ciekawy i dobry owoc, jednakże nie wszystkim przypadnie do gustu jego odmienny smak. Szkoda tylko, że nie są bardziej świeże i soczyste. Innych niestety nie było...
Owoce te mają wiele zalet zdrowotnych, tj. zwiększają poziom energii i dzięki temu zapobiegają zaburzeniu równowagi elektrolitowej. Mają mało kalorii, za to dużo błonnika pokarmowego, pomagają zatem utrzymać masę ciała w normie.Wspomagają układ sercowo-naczyniowy dzięki wysokiej zawartości potasu, który sprzyja regulowaniu rytmu serca i utrzymaniu prawidłowego ciśnienia krwi. Chronią układ nerwowy – cały arsenał przeciwutleniaczy chroni mózg przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Co więcej, wysoka zawartość witamin z grupy B wspomaga procesy metaboliczne i pomaga zachować zdrowie układu nerwowego. Spowalniają procesy starzenia się skóry – oligonol zawarty w owocach liczi chroni przed promieniowaniem UV i wolnymi rodnikami, a także poprawia przepływ krwi w głębszych warstwach skóry. Wysokie stężenie witaminy C wspomaga produkcję kolagenu, a tym samym wzmacnia skórę i spowalnia procesy starzenia. To tylko kilka, z wielu zbawiennych właściwości liczi. 






Strona internetowa
Stroną internetową, na którą najczęściej zaglądałam w tym miesiącu jest Alixpress. Ze wszystkich, chińskich sklepów, najbardziej przypadł mi do gustu i złożyłam na nim aż trzy zamówienia. Czemu aż tak spodobała mi się ta strona ? Są tam naprawdę tanie produkty, a w dodatku dostawa jest całkowicie darmowa ! Jak tylko dostane pierwsze zamówienie, pokaże wam, co z tego wyszło.



Co sądzicie o ulubieńcach ? Możecie wyrazić swoją opinię na któryś z nich ? 



Zapraszam na pozostałe posty:
ChinoMANIA






wtorek, 2 lutego 2016

Sensitivity of life

Wrażliwość... u każdego człowieka występuje z różnym natężeniem. W końcu, różnimy się od siebie. Dla jednych, obelgi i przykre słowa znaczą tyle, co nic. Dla innych, mogą być nawet powodem do odebrania sobie życia. Należę do osób ze średnią odpornością na złośliwe dogryzanie, czy chociażby na przyjacielskie, niemiłe uwagi. Czasami myślę, że naprawdę przesadzam. Każde uwagi typu: "Brzydko dziś wyglądasz", "Nie pasuje ci to" sprawiają mi ogromny ból. Wiem, że dzięki takim spostrzeżeniom mogę coś w sobie zmienić, ale mimo wszystko, gdzieś głęboko czuje uderzenie w serce. Oczywiście, nie pokazuje tego na zewnątrz, ale myślę o tym przez dłuższy czas. Bardzo przykro mi, kiedy powiem jakiś żart, który okazuje się nie śmieszny i znajomi śmieją się, niby to po przyjacielsku, nie mając w intencjach zrobienia mi na złość. Zdaje sobie sprawę, że naprawdę nie chcą mnie ranić, tylko zwyczajnie ich to rozbawiło. Mnie natomiast robi się bardzo źle wewnętrznie. Udaje, że też mnie to bawi, ale wcale tak nie jest. Zdarzają się dni, kiedy popłakuje sobie z byle błahego powodu. Czasami z powodu odmowy umówionego spotkania z przyjaciółką, czy kłótni. Swoją drogą - nienawidzę także kłótni. Tysiące raniących słów rzucanych bezsensownie, z gniewem ... Nienawidzę tego, że wszystko tak szybko mnie rani, w dodatku tak mocno. Chciałabym być "twardzielką", odporną na dokuczanie, złośliwe komentarze i wszystko inne. Niestety, kiedy próbuję stać się "twardą" i oprzeć się złośliwej osobie dusząc emocje we mnie wrzące i kiedy próbuje wykrztusić choć jedno słowo, łzy zaczynają spływać mi po policzkach. Czuje się wtedy, jak ofiara losu, zwyczajny mazgaj. Nic na to nie mogę poradzić, choć bardzo się staram. Unikam osób lubiących prześmiewcze żarciki, ale wśród rówieśników i nie tylko, ze szkoły, zawsze znajdą się typki, twardsze niż skała. Ale czy rzeczywiście ? Czy po prostu umieją "zdusić" w sobie emocje ?

Po tym, jakże emocjonalnym poście, zapraszam was na równie melancholijną sesję:
















Żakiet|H&M|     T-shirt|Vinted|     Spodnie|Vinted|      Buty|Bershka|

Co myślicie o stylizacji ?


Zapraszam na pozostałe posty:

niedziela, 31 stycznia 2016

ChinoMANIA

Jest to moje pierwsze zamówienie internetowe z tego typu sklepu. Na początek wybrałam Shein, gdyż wydawał mi się jakoś najbezpieczniejszy i wy oceniałyście go najlepiej. 

Szczerze mówiąc, przed założeniem bloga zawsze chciałam zamówić coś z chińskich sklepów, ale miałam obawy. Cło, koszty wysyłki, zła jakość, oszustwa itp. Odpuszczałam i nie chciałam składać zamówienia. Po założeniu bloga, w końcu przemogłam się i zebrałam koleżanki do wspólnego zamówienia, dzięki czemu przesyłka wyszła nam darmowa.

Jak w ogóle działa Shein ? Pewnie większość z was kojarzy tę witrynę internetową bardzo dobrze, ale nie za bardzo radzi sobie z jej obsługą. Spokojnie, ja też musiałam do tego dojść. Wiele się naszukałam w internecie i główkowałam, żeby to wszystko ogarnąć. 

Zaczynając od początku - musimy założyć sobie konto w sklepie, żeby cokolwiek zdziałać. Jeżeli już to zrobiliśmy (zakładam, że nie będzie z tym problemu, jeżeli natomiast nastąpi, piszcie do mnie ! ) wchodzimy na e-mail i odbieramy wiadomość z przywitaniem oraz z kuponem rabatowym 40% na wasze pierwsze zakupy - super sprawa, co nie ?
Następnie wybieramy sobie, co tam chcemy. Klikamy "Add to bag" i jeżeli to już wszytko, co chcieliśmy kupić, to wchodzimy w koszyk i klikamy "Continue checkout". Podajemy adres do wysyłki, wybieramy sposób dostawy - zwykła lub ekspresowa. Zwykłą, chyba od 80 zł macie za darmo, więc warto robić zamówienia grupowe, jak ja. "Scrolując" w dół, możecie dodać swój kod rabatowy w sekcji "Cupon code" lub wykorzystać punkty Shein w sekcji "Shein points", ale o nich już innym razem (piszcie, czy chciałybyście taki poradnik !).
W każdym razie, to byłoby już wszytko, gdyby nie ... sposób zapłaty. Tu pojawia się problem - dla mnie bardzo duży problem. Nie mam karty, więc nie zapłacę ... Zostaje druga opcja - Paypal. Co to jest ? 

Jeżeli nie posiadacie karty, a chcecie zakupić coś na stronie Shein, musicie założyć konto w serwisie Paypal. Przy zakładaniu konta, ważne jest by, wszystkie informacje były zgodne z zamieszczonymi w banku, przez który chcecie płacić. Kiedy już założycie poprawnie konto, wystarczy, że klikniecie na "Doładuj konto błyskawicznie" i strona przekieruje was do potwierdzenia tożsamości. Potem wypełniacie już tylko, ile chcecie wpłacić i z jakiego banku. Na koniec, oczywiście przelew. Pieniążki znajdą się na waszym paypalu w około 15 min - tak czytałam, ale podobno w moim banku (ING) to tak nie działa i zawsze czekam jeden dzień roboczy. W weekendy nie przelewają ! 
W każdym razie, kiedy pieniążki dojdą już na wasze konta, możecie spokojnie zaznaczyć na shein płatność przez paypal i stronka przekieruje was na płatności. Potem już tylko zatwierdzacie i klikacie "zapłać".

Uff, znów miał być krótki post, a wyszedł nieco dłuższy, niż zakładałam. Jeżeli będziecie mieli jakieś problemy, z chęcią pomogę.

Przejdźmy teraz do samego zamówienia. 
Nie dostałam go za darmo i nie współpracuje z Shein ! 
Na paczkę czekałam 14 dni. Doszła dobrze zapakowana.

Pierwszą rzeczą, jest bluzeczka z prześliczną koronką, którą zamówiłam sobie ja. Mimo, iż to nie do końca mój styl, to bardzo mi się spodobała. Jest świetnie wykonana i ma fajny materiał. Koronkowe kwiatki trochę się pozgniatały w podróży, co można ujrzeć na zdjęciach. Po wyprasowaniu wróciły do pożądanej formy. Jest to rozmiar "one-size", ale ja polecam ją do rozmiaru maksymalnie M. Najlepiej będzie leżeć na S. 
Kosztowała dokładnie 37,76 zł. Uważam, że to bardzo mało, gdyż widziałam latem podobne bluzeczki w sieciówkach za ponad 50 zł !! 






Drugą rzeczą, jest bluza, którą zamówiła sobie Monika. Niestety, jest ona dość wysoka i pomimo, iż wybrała rozmiar M bluza była na nią za krótka ! Na mnie prezentuje się dobrze, jednakże nie jest w moim guście. Najładniej wyglądać będzie na S, ale nie wysokiej ! Zrobiona jest z nietypowego, jakby piankowego materiału. Wewnątrz jest ocieplana, przez co jest naprawdę cieplutka. W sportowym stylu, napisy dobrej jakości. Nie mam zastrzeżeń i mogę ją wam polecić.
Kosztowała dokładnie 61,99 zł. Monika nie będzie jej nosić i zdecydowała się na sprzedaż, więc zapraszam również na mojego Vinted, jeżeli jesteście zainteresowane kupnem: KLIK 

                                                                                                      Tutaj możecie ją zobaczyć



Trzecią rzeczą jest bluzeczka, którą zamówiła sobie Karina. Ładnie wykonana i w sumie bez zastraszeń. Uroku dodaje jest mały detal - główka misia z napisem "BEARYABOO". Jest to rozmiar uniwersalny, najbardziej odpowiadający rozmiarowi S/M. Kupiła ją za 37,76 zł.


Szczurki - gościnnie :) 



Ostatnią rzeczą, również Kariny, jest basic'owa koszulka w białe paski. Również ma bardzo fajny materiał i jest dobrze wykonana. Na mnie leży jako oversize, natomiast na Karinie lepiej się prezentuje. Rozmiar to "one-size", ale fajniej wygląda na M. Kosztowała ją 37,76 zł.





To już wszystko z zamówienia. Ogółem - wszystkie rzeczy mogę wam polecić. Stronka jest super, ceny w porządku, a z przesyłką trzeba sobie poradzić. 

Jak podobają się wam ubrania z mojego zamówienia ? Co sądzicie o Shein ?



Zapraszam do pozostałych postów:


Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.