środa, 26 lipca 2017

RICE noodles


Hej kochani!
Jak już wiecie (lub nie), oprócz mojego wielkiego zamiłowania do mody uwielbiam się także zdrowo odżywiać i ożywiać moją kuchnię/dania przeróżnymi fit i wege nowościami, a od niedawna także azjatyckimi. Pomysł na danie, które przedstawię w tym poście zaczerpnęłam z internetu, bo tak jak pisałam już w tej notcezdrowych przepisów jest w internecie od groma. Jednakże znacznie zmodyfikowałam całość - dodałam kilka składników, które lubię ja i odjęłam te, które były zbyt skomplikowane, drogie, lub trudne do zdobycia. 


Zaczynając od początku - tym razem nie obyło się bez wyjścia z domu. Musiałam ruszyć tyłek, lecz na szczęście nie za daleko, gdyż wszystko udało mi się kupić w pobliskim sklepie "Mila". Zdziwiłam się, że w takiej, można powiedzieć "osiedlówce" znajdują się azjatyckie, mniej popularne u nas produkty. 



Podstawą tego dania jest makaron, lecz nie zwykły, a ryżowy, którego w dodatku nie trzeba gotować. Jest na tyle lekki, że może być spożywany przez wszystkich, nawet w dużych ilościach - nie trzeba obawiać się wzrostu wagi. Jest on bowiem lekkostrawny, pozbawiony tłuszczu i cholesterolu, za to posiada dużo białka, soli mineralnych oraz witamin. Stanowi źródło węglowodanów złożonych, które dodają nam energii i poprawiają samopoczucie. Pierwszy raz miałam okazję go spróbować i według mnie jest naprawdę dobry, a w zestawieniu z sosem sojowym - wprost wyśmienity. Sos dostarcza nam pełnowartościowego białka oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych. Przyprawa ta jest także źródłem błonnika, witamin z grupy B i pierwiastków mineralnych.


Całe danie nie wymaga od nas wielkich umiejętności kucharskich, lecz na pewno musimy umieć smażyć przy użyciu patelni i gotować fasolkę :) 
Największą trudność stanowi natomiast to, że całość składa się z mniejszych części, które trzeba robić jednocześnie.

Potrzebujemy:
  • makaron ryżowy,
  • sos sojowy,
  • zielona fasolka,
  • *bakłażan,
  • tofu,
  • czerwona cebula,
  • ziarna dyni,
  • sezam
przyprawy:
  • bazylia,
  • czosnek,
  • oregano,
  • imbir,
  • słodka papryka,
  • opcjonalnie - przyprawa do dań kuchni azjatyckiej Kotanyi,
  • olej roślinny lub kokosowy

*Tylko, jeżeli posiadacie patelnię grillową.



Przygotowanie:
  • Pracę nad daniem zaczynamy od pokrojenia czerwonej cebuli i wrzucenia jej na małą patelnię wraz z ziarnami dyni oraz sezamem. Smażymy wszystko na małym ogniu. Całość ma nabrać złotego kolorku. Do smażenia możecie użyć zwykłego oleju roślinnego, lecz ja, dla podkreślenia "inności" i "niezwykłości" tego dania wybrałam olej kokosowy. Jest najlepszym środkiem na odchudzanie. Pozwala bowiem pozbyć się nadwagi i otyłości, gdyż nie odkłada się w postaci zbędnego tłuszczu, lecz jest wykorzystywany do produkcji energii i spalania kalorii. Uważa się go za najzdrowszy olej na ziemi.
  • Następnie wrzucamy, do większego rondelka zieloną fasolkę (ja użyłam mrożonej, ale świeża również się nada) i gotujemy około 10-12 minut. Pamiętajcie, aby odrobinę posolić wodę.
  • Do większego garnka nalewamy sporą ilość wody i wstawiamy na gaz. Gotujemy, aż do wrzenia, gdyż tą wodą polejemy makaron. 


  • *(Dla osób, które posiadają patelnię grillową) - Następnie kroimy bakłażana w cienkie plastry, solimy, nacieramy czosnkiem oraz przyprawami. Kładziemy na rozgrzaną patelnię grillową i smażymy na średnim ogniu, po około 10 minut na każdej stronie. 
  • Podczas, gdy nasza fasolka będzie już się gotować, kroimy tofu w kostkę i wrzucamy na patelnię. Dolewamy sos sojowy, a także dorzucamy przyprawy. Nie musicie trzymać się dokładnie przepisu, jeśli chodzi o nie. Wsypcie to, co macie pod ręką. Bazylia, oregano, mielona papryka - to nada się najlepiej. Warto także dodać trochę startego imbiru, który wzbogaci danie o wspaniały aromat. Jeżeli jednak nie chcecie się bawić w wiele opakowań, kupcie po prostu wymienioną w przepisie przyprawę do dań kuchni azjatyckiej - Kotanyi. Tofu smażymy na oleju (w moim przypadku również kokosowym) do zmiany koloru z białego/beżowego na lekko złoty. 
  • Po zagotowaniu wcześniej przygotowanej wody, zalewamy nią makaron i czekamy chwilę, aż przeschnie. Dodajemy do niego odrobinę sosu sojowego, lecz bez przesady, gdyż zbyt dużą jego ilością możemy łatwo przesolić danie i mieszamy. Nakładamy na niego odcedzoną fasolkę oraz usmażone tofu wraz z uprażoną cebulką, ziarnami dyni i sezamem. *Na koniec nakładamy usmażone plastry bakłażana. 
  • Podane, gotowe, smacznego ! 


Koniec końców nasze danie prezentuje się tak, jak na zdjęciu powyżej. Ja jestem wielką miłośniczka takiej kuchni, więc to danie było dla mnie niczym spełnienie najskrytszych jedzeniowych marzeń. Jest bardzo sycące i zdrowe. Niestety, moja rodzinka nie gustuje w takim jedzeniu i od razu zrezygnowali z mojego ulubionego tofu. Oczywiście nic nie mogło się zmarnować, więc zjadłam je ja. 


Koniecznie dajcie znać, czy wy gustujecie w takiej kuchni oraz czy sami spróbowalibyście tego dania ? 






Zapraszam do pozostałych postów:

8 komentarzy :

Dziękuje za wszystkie komentarze !
Dzięki nim mam więcej chęci do działania :D

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.